środa, 6 września 2017

Czy prawdziwych przyjaciół rzeczywiście poznajemy w biedzie?

Zastanawialiście się kiedykolwiek nad znaczeniem niektórych powiedzeń? Czy mówią one o nas, jak bardzo i czy rzeczywiście jest tak jak one mówią?  Nie wiem, pewnie trochę tak, ale przyjaźń po prostu z czasem chyba przemija, wygasa albo odchodzi zostawiając po sobie tylko parę nawet miłych wspomnień. Co z tego, że będąc dziećmi świetnie dogadywaliście się, spotykaliście w każdym możliwym momencie i praktycznie byliście nierozłączni, kiedy teraz stajecie się zupełnie obcym ludźmi? Pewnie w tym miejscu wypadałoby napisać ,, z własnego doświadczenia... ", ale ten blog nie jest, aż tak prywatny i nie chcę, żeby był skupiskiem moich wszystkich smutków i żali. Mogę tylko powiedzieć, że ostatnie kilkanaście miesięcy pokazało kto w moim towarzystwie jest tak naprawdę przyjacielem, a kto przestał już dawno nim być. Niektóre przyjaźnie trwają całe dzieciństwo, niektóre od dziecka do końca szkoły, niektóre od gimnazjum do końca życia, a niektóre nie trwają nawet całego czasu spędzonego w szkole średniej. Zoe Sugg w swojej książce „Girl Online” podaję przykład płaszczyka, który dziewczynka  uwielbiała w dzieciństwie, a potem, gdy dorasta musi się z nim rozstać, bo jest za mały. Tak samo jest z przyjaźniami. Wyrastamy z nich. Kiedyś dwie prawie identyczne osoby, lubiące to samo, a dziś obcy sobie ludzie, którzy różnią się dosłownie wszystkim. Gusta, hobby, styl, zaangażowanie w różne sprawy, zainteresowania albo towarzystwo, a nawet małe nic nie ważne wydarzenia, to wszystko kształtuję czynniki przez, które potem się wyrasta z czegoś takiego ważnego do tej pory jak - przyjaźń. Ale czy przyjacielem jest nawet ktoś kto sporadycznie się do nas odzywa? Ja myślę, że tak. Bo to czy ktoś dostaje tytuł przyjaciela zależy od naszego zaufania do niego i tego kim tak naprawdę jest dla nas ta osoba, gdy jesteśmy sami, bez tłumu innych ludzi. Niestety, to niektóre małe rzeczy wpływają na zachowania „przyjaciela” albo „przyjaciółki”, o których czasem nie wiesz, a powód milczenia ucieka później z osobą, z którą dawniej byliśmy tak blisko. Przyjacielem jest ten, kto pomimo tego co się dzieję, pomimo tego co się między Wami wydarzy zawsze będzie obok Ciebie. Przyjaciel zawsze będzie się domyślał, że coś u Ciebie nie tak nawet po tym jak piszesz sms’a albo jakie wysyłasz zdjęcie na Snapchacie, po tym czy milczysz albo próbujesz zachowywać się tak jakby wszystko było w porządku. Przyjaciel to osobą, której nie boimy się powiedzieć swoich sekretów, bo nas wyśmieje albo skrytykuje. Przyjaciela poznamy po tym czy gdy jest Ci źle przyjdzie do Ciebie w najgorszy upał albo największą ulewę tylko po to, aby Cie przytulić i pomilczeć z Tobą, gdy cały Twój świat albo jego kawałek zawaliły Ci się. Przyjaciel dobije się do Ciebie jak wyłączysz telefon i zamkniesz się w domu, zaproponuje wypicie butelki wina albo spędzenie czasu razem w środku nocy gdziekolwiek będziesz. Przyjaciółmi są Ci, którzy zaraz po Twoim telefonie przyjdą i będą bezwarunkowo spędzać z Tobą czas, aby dać Ci znów uczucie szczęścia. 

Smutne? Niestety prawdziwe, bo kiedy Ty masz już plany i marzenia na przyszłość i wyobrażasz sobie Bóg wie co, twoi przyjaciele milkną i znikają. Nie ma się co załamywać, trzeba podnieść głowę do góry, uśmiechnąć się do siebie i powiedzieć sobie - Jak nie oni to inni! Stać mnie na kogoś lepszego. Moi rodzice powiedzieli mi jakiś czas temu, że o przyjaciół, którzy przestają się odzywać i urywają z Tobą kontakt nie warto walczyć. I tego mam zamiar się trzymać, bo skoro ktoś nie tęskni to dlaczego ja mam się męczyć? Tylko co zrobić, żeby tak bardzo nie tęsknić i szybciej zapomnieć? Najważniejsze chyba jest dać sobie czas. Nie myślcie, że smutek albo tęsknota za drugą osobą przejdą Wam momentalnie, dajcie sobie czas, a wtedy przekonacie się na pewno kto jest najważniejszy i kogo możecie nazywać przyjacielem.






niedziela, 3 września 2017

wracam

Wracam po wakacjach... Odmieniona? Nie wiem. Inna? Nie wiem. Szczęśliwsza? Nie wiem. Jestem na pewno bogatsza o nowe doświadczenia i starsza o dwa miesiące. Wiem, że pisałam tu wielokrotnie, że w wakacje wrócę na dobre i już zostanę. Jednak chyba potrzebowałam dłuższej przerwy na przemyślenie wszystkiego i rozplanowanie jak to ma dalej wyglądać. Pomimo tego, że moje wakacje jeszcze się nie skończyły i mam jeszcze miesiąc do rozpoczęcia nowego rozdziału jakim są studia, postanowiłam wrócić i opowiedzieć trochę o tym co się działo u mnie przez ten czas, gdy nie było mnie tutaj. Nie podróżowałam dużo, nie pracowałam dużo, nie dużo się obijałam, ale mam nadzieję, że ten czas  wykorzystałam najlepiej jak potrafiłam i że nic, ani nikt na tym nie ucierpiało. Wracam z masą pomysłów na posty i projekty mam nadzieję, że już niedługo je zobaczycie i że wyjdą one tak jak to sobie wymarzyłam.

Czerwiec - minął momentalnie. Zaczął się dniem dziecka, a zakończył wynikami z egzaminów maturalnych. Ten miesiąc był zabiegany, był pełen stresu, ale tez niespodzianek i nowości w moim życiu. Zobaczyłam cudowną grecką wyspę Korfu, gdzie spędziłam tydzień moich wakacji, zaczęłam pracę i zaczęłam nowe plany, projekty i odliczanie do kolejnych tygodni wakacji. Lipiec - szczerze? Nie bardzo pamiętam ten miesiąc. Sama nie wiem czemu, po prostu zleciał mi jak jeden dzień, bez większych wydarzeń, wspomnień lub zmartwień. Najważniejsze było to, że dostałam się na wszystkie kierunki studiów, które chciałam i że dokonałam wyboru - mam nadzieję najlepszego. Jak i w zeszłe wakacje poznałam wiele niesamowitych ludzi, którzy myślę, że zostaną w moim życiu jeszcze bardzo bardzo długo. Następny miesiąc - wiem, że ledwo skończył, ale był dla mnie najlepszy. Spędziłam go praktycznie tak jak sobie to zamarzyłam z najważniejszymi dla mnie osobami, bez których nie byłby on taki udany. Różne wydarzenia, zdarzenia i działania pokazały co i kto w życiu jest ważny. Utwierdziłam się tylko w przekonaniu, że ludzie, dla których jesteś ważny i którzy są dla Ciebie ważni zawsze będą przy Tobie pomimo kłótni, problemów lub sporów.
















Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka