piątek, 8 lipca 2016

Czy lubię siebie?

Wracam i mam nadzieję, że nareszcie na stałe. Czuliście się kiedyś jak kostki lodu na trzydziestostopniowym upale? Ja czułam się ostatnio tak cały czas. Po prostu roztapiałam się. Znikałam wśród ludzi z mojego otoczenia. Dawniej, nierozłączni w ciągłym kontakcie, tak bliscy sobie ludzie - dziś, nieznane sobie osoby ze smutnym spojrzeniem. Czy jest czego żałować? Nie wiem, najzwyczajniej jest mi smutno.  Co na nich wpłynęło? Ludzie, otoczenie, nawyki, nałogi, a może Ty albo ja? Może to ja jestem powodem tej zmiany stosunków. Czy warto jest się starać naprawiać to jak druga strona chce przekreślić wszystko w jednej chwili? Mnie ostatnio po prostu wszystko przerosło, tak jak Wam mówiłam - jak jeszcze nigdy do ten pory!

Kiedy przychodzą ciężkie momenty zadajemy sobie całą masę różnych pytań. Niektóre odbijają się w naszej głowie i wypadają uchem, ale pozostałe odbijają się i odbijają do czasu kiedy coś nowego zacznie nam zaprzątać głowy.  Czasem warto zadać sobie pytanie – czy lubię siebie? Jasne, lubię, ale jestem też człowiekiem, w dodatku dziewczyną i mam kompleksy. Nie lubię swoich nóg, bioder, czoła, uszu  i stóp (tego w szczególności!), ale no cóż, czy jest ktoś kto lubi w sobie wszystko? Czy możemy jakoś pozbyć się kompleksów? Jasne siłownia, kosmetyki, inne ubrania, dieta albo po prostu zmiana własnego poglądu na te wszystkie sprawy. Grunt to być sobą i nie martwić się tym co mówią inni i jak nas postrzegają. Ważne jest czy my siebie lubimy, a nie to co wytykają nam inni. Jasne, mogłabym być długonogą blondynką z dużym biustem i super życiem, ale to inne wcielenie w jakimś wymyślonym życiu i nawet nie wyobrażam sobie siebie takiej. Za co się lubię? Za to co inni uważają za wadę - lubię się za ciekawość, za chęć poznawania nowych ludzi, nowych rzeczy i całego świata; za to, że mogę łączyć to z moją pasją i pokazywać to na zdjęciach. Lubię się za to, że gdy coś mi nie wyjdzie to się nie poddaję, tylko wstaję, otrzepuję kolana i z uśmiechem próbuje zrobić to po raz drugi. I mam nadzieje, ze pewnego dnia spotkam osobę, która polubi a może nawet pokocha mnie za to co ja lubię - albo może nawet za coś więcej? Kto wie? 








poniedziałek, 4 lipca 2016

Kolejna próba powrotu

Ostatnio cały czas - pojawiam się i znikam. Znacie takie sytuacje gdy zamiast cieszyć się czymś co normalny człowiek uznałby za coś niesamowitego, wy dręczycie się jakąś nic niewarta sprawa, o której nie powinniście nawet myśleć? A może tylko ja tak mam? Nie wiem. Koniec bloga, zawieszenie, zostawienie tego tak jak to wszystko wygląda? Najzwyczajniej w świecie chyba się pogubiłam w tym co robię. Nie chce uciekać. Nie pytajcie mnie czym to jest spowodowane, bo sama do końca nie wiem. Może po prostu mam za dużo wyobrażeń tego jak to wszystko co się dzieje wokół mnie ma wyglądać albo za dużo wzięłam na siebie, a to mnie przytłoczyło... Cokolwiek to jest strasznie mnie męczy, bo chodzi tutaj o mój prywatny stosunek do tego co kocham, czyli fotografii i bloga, ale wiem też, że w ten sposób zaniedbuje Was - czyli moich czytelników, którym tak wiele zawdzięczam. To właśnie dzięki Wam albo specjalnie dla Was stworzyłam ten post. Żeby dać znać iż żyje i jakoś próbuję się wyplątać z tego wszystkiego w czym ostatnio się zagubiłam. Nie chciałabym, żeby skończyło się coś nad czym tak długo pracowałam i coś co tak bardzo pokochałam. Może ten koniec, będzie nowym początkiem? Jak myślicie? Ja nie wiem, ale trzymajcie za mnie kciuki!






Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka