środa, 17 września 2014

Choroba to głupota...


Hej Robaczki!
Przepraszam, że tak długo nie było żadnego nowego posta, ale od piątku byłam chora i na prawdę nie miałam sił do życia. Nie było też dlatego jak pójść na zdjęcia dlatego tylko te z przed dwóch tygodni i selfie z dzisiaj.Nie ma to jak zachorować w trzecim tygodniu szkoły i już zrobić sobie zaległości, jutro już wracam do szkoły i biorę się ostro do roboty! Na szczęście nie byłam jedyną osobą, która zachorowała w tym tygodniu, bo kontaktując się z dziewczynami dowiedziałam się, że kilka z nich też jest chore.







Wczoraj nareszcie mogłam spotkać się z moją przyjaciółką. Wracając ze szkoły Olka do mnie zaszła i miałyśmy w końcu chwilę, żeby pogadać, wymienić się spostrzeżeniami na temat szkoły i się pośmiać. Jejku! Nie mogę uwierzyć, że już nie jesteśmy w jednej klasie i nie dzieliły już ławki na lekcjach, kłócąc się o to, które selfie lepsze na instagrama. Powiem jak te starsze Panie, których wnuki żenią się - "ach jak ten czas niewiarygodnie szybko leci..." - i pewne w tym momencie babcie te wycierają łzy szczęścia ze swoich policzków, a ja muszę się przyznać, że w pierwszym tygodniu września to wcale nie było dla mnie fajne i miłe, bo nie mogłam się przyzwyczaić, że wchodząc do klasy po dzwonku nie widzę tych wszystkich znajomych ryjków, do których zawszę się śmiałam albo myślałam, że w tej akurat chwili lepiej być nie może. No cóż... Mam tylko nadzieję, że pozostaną nam kontakty i że nie pozapominamy o sobie jak to zdarza się w tych opowieściach, które ostatnio chętnie słucham, a potem zadaję całą masę pytań o ich treść.


Niebawem kolejny post!
Milion buziaków! Toś_Owieczka Blogereczka

niedziela, 7 września 2014

Zdjęcia, szkoła i wolne chwile...

Hej Kochani!
Jak tam minął Wam pierwszy tydzień w szkole i pierwszy weekend wolny od niej?
U mnie w sumie nie wydarzyło się nic wielkiego. Codziennie lekcje organizacyjne, poznawanie nowych ludzi, a potem tłumy w autobusie wracając do domu. A kiedy wróciłam do mojej miejscowości na weekend wszystko wyglądało inaczej, nie było obce, ale też nie było takie jak to wszystko zapamiętałam. Nie mogę powiedzieć, że ludzie też byli inni, bo kiedy wyszłam to prawie nikogo nie było i mogłam dokładnie się skupić na szczegółach, które mnie otaczają.



W mojej nowej szkole jest naprawdę bardzo dużo ludzi, dlatego nie zapamiętałam wszystkich osób, a może ich 1/10. Za to w klasie mam bardzo pozytywnych ludzi, miłych i otwartych, z którymi naprawdę można o wszystkim porozmawiać. Np. na wf'ie w czwartek kiedy z dziewczynami z mojej klasy miałyśmy dwie lekcje pod rząd, a żadna z nas CAŁKIEM PRZYPADKIEM nie wzięła stroju można było naprawdę się zintegrować dodatkowo jeszcze z tymi ludźmi, których nie było w wakacje na naszym spotkaniu klasowym. Wiem, że nie z każdym przypadniemy sobie do gustu, ale może warto na początku się chociaż trochę postarać?

Wiem, że w tym tygodniu nie będzie już tak gładko i że będę musiała przyzwyczaić się do szkolnego trybu. Dlatego zdjęcia z wczoraj, które dla Was przygotowałam są raczej takim powrotem do dzieciństwa przez te ciągłe uśmiechy i balony. Żałuję, że nie możecie zobaczyć tego co się działo od razu po ich nadmuchaniu, bo właśnie wtedy można było zobaczyć jak w szesnastoletniej osobie wraca dziecko, które już jakiś czas temu gdzieś się schowało.


A tak poza tym to wczoraj zostałam nominowana do splash'a. Z jednej strony się cieszę, że dzięki takiej głupocie będę mogła pomóc ludziom chorym, ale z drugiej będzie ciężko mi się oblać tą lodowatą wodą. Zastanawiam się czy wszyscy są świadomi tego, że oblewając się zobowiązujemy się również do zrobienia przelewu dla fundacji pomagającej stwardnieniu zanikowym bocznym.Buziaki! Toś_Owieczka Blogereczka





Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka