poniedziałek, 27 stycznia 2014

w stronę gwiazd !

Wiem, że na początku ten post wyglądał, ale po wczorajszej wiadomości jaką dostałam, postanowiłam że jeszcze coś tutaj dopiszę. Aaa więc tak:


Kochany Anonimku zacznę wiadomość wklejeniem twojego „pytania” dla mnie.


„Cały ten twój blog jest beznadziejny nie chodzi mi o zdjęcia, bo całkiem niezłe tylko o to co tam piszesz, jest to po prostu żałosne, taka słodka idiotka, która udaje ze jest mądra. a jak przeczytałam ten twój wpis z balu to myślałam ze sie poplaczę ze śmiechu :D hahaha lol ;p

-Odpowiedź na to jest prosta. Po pierwsze na tym blogu nikogo nie udaję i piszę wszystko prosto z serca dlatego też nie mam się za idiotkę – jak to cudownie mnie nazwałeś. Po drugie chyba każdego z nas boli trochę krytyka
z jaką się spotykamy, ale wśród nas jest tyle cudownych ludzi, którzy pomimo wszystkiego wspierają i dalej wierzą w nas. A po trzecie żałosne jest to, że piszesz to z anonima i nie umiesz mi tego powiedzieć prosto
w twarz. Słowa krytyki poprawiają to co komentujesz i często dodają potem naprawdę lepszego wyglądu lub charakteru. Pamiętaj tylko, że te twoje puste słówka już mnie nie bolą, a tak naprawdę dają mi do myślenia,
że na tym świecie bez względu na to jakim jesteś człowiekiem albo co i jak robisz zawszę znajdzie się ktoś kto wyssie coś negatywnego na twój temat. Pozdrawiam !
Jak to było w moim ulubionym serialu : XOXO Toś 
 
Żyjąc w dwudziestym pierwszym wieku wszystko jest dziwne. Na początku wydaję Ci się, że znasz kogoś na wylot, ale jednak zaraz okazuję się, że tak naprawdę jesteście sobie obcy. Dopiero z czasem, po długich chwilach milczenia zwracasz uwagę jaka ta osoba naprawdę jest i na to, że właśnie teraz poznajecie od podstaw. Ostatnio wiele się zmienia. Zauważam więcej szczegółów, patrzę inaczej na świat i staram się być po prostu sobą. Nie ważne co inni myślą, ważne jest co masz w serduchu i co ono Ci podpowiada..


Zmiany niby są dobre, ale czy zawsze? Ja swoje zaczynam, niech tylko przejdzie mi przeziębienie.
Do końca ferii zostało 6 dni. Do testów gimnazjalnych 58 dni. Do urodzin 101 dni.
Zapraszam na mój instagram:  instagram.com/tosiuuula

Toś_Owieczka Blogereczka













niedziela, 19 stycznia 2014

Balujemy ...

Pomimo okropnego samopoczucia odkąd się obudziłam musiałam wstać, wziąć gorącą kąpiel, pomalować paznokcie i szykować się na dalszą część dnia. Na 13 byłam umówiona do fryzjera z Mamą - i powiem, że nie było łatwo siedzieć mi po drodze w samochodzie, bo cholernie bałam się efektu… Potem jeszcze były małe komplikację, ale w końcu wszystko wyszło na prostą. Właściwie nie wyszło tak źle, sami oceńcie.

 Każda z nas kiedy jest małą dziewczynką marzy o tym, żeby chociaż jednego dnia być księżniczką, taką jak kopciuszek. Jak kopciuszek dlatego, żeby pomimo swojego szarego życia w ten jeden wieczór  wyglądać jak milion dolarów. 
Mój taki wieczór nadszedł wczoraj, kiedy to wyszłam z domu wyfiołkowana, gotowa na coś na co czekałam od września i pełna wiary, że wszystko zaraz będzie jak z bajki. 
Tak jak brzmiał tytuł piosenki zespołu Queen – SHOW MUST GO ON ! 
Na dworze, było dosyć zimno, a śnieg który spad dzień wcześniej, rozpuścił padający w nocy deszcz. Lekki mróz drapał mnie w policzki kiedy szłam w stronę drzwi szkoły. Otworzyłam drzwi i uderzyło mnie ciepłe powietrze, a moje ciało zamieszkiwała teraz gęsia skórka. Nogi lekko drżały mi ze strachu, a serce wystukiwało dokładny rytm.

Na początku była cześć oficjalna, tak jakby akademia z wierszami i przemowami gości. Potem delegacja w której byłam, rozdawała kwiaty dla dyrekcji, byłych i obecnych wychowawców. Następnie przyszła pora na tańce. Pierwszym z nich był polonez, który dość długo już ćwiczyliśmy, później nadszedł czas na walczyka, który śmieszył wszystkich, bo każdy szedł tak właściwie w swoją stronę starając się wejść w rytm.  Na próbach miałam duże problemy tańcząc go w butach, bo ślizgały mi się podeszwy, ale na szczęście mój Tata wynalazł gdzieś podeszwy antypoślizgowe do tego typu butów, więc mogę powiedzieć, że już na piątkowej próbie było całkiem dobrze.

Później była nasza „ sesja zdjęciowa”, kolacja, obiad, głośne i ciche rozmowy, śmiechy hihy i co tylko chcecie … Balerinki całe pozdzierane, co znaczy, że zabawa była udana. Oczy bolą od fleszy aparatów,
a w głowie i uszach dudni jeszcze muzyka. Właściwie szkoda, że taki bal jest raz w życiu, ale fajnie że spędziliśmy czas w takim gronie, w gronie które niedługo rozejdzie się w swoją stronę. 


Udanych ferii Żuczki !
Toś. 



































Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka