niedziela, 10 stycznia 2021

2020

 Pisząc ten post mam tak mieszane uczucia - boooooo nie wiem czy powinnam się śmiać czy płakać wspominając miniony rok... Przeglądam materiał, który zgromadziłam przez ostatnie 365 dni i wbrew tego co inni czasem mówią i myślą o ilości zdjęć i filmów jakie robię - jestem dumna, że dokumentuję te małe chwile i wspomnienia, o których już teraz powoli NIESTETY zapominałam. Niedawno wspominałam jak mówiłam, że ten rok będzie jeszcze lepszy od poprzedniego, jak mówiłam przyjaciołom, że "to będzie nasz rok", a teraz chciałabym powiedzieć to samo, ale strach mówić to zdanie bojąc się, że zapeszę i znów stanie się tak jak się stało...

Oglądam zdjęcia z tego roku i nie wiem o czym pisać, co Was zainteresuje, nie wiem co pokazać, żeby się nie powtarzać albo Was nie zanudzić, więc wspomnę o tym co było największymi wydarzeniami w minionym roku. Skończyłam studia, a dokładniej licencjat, udało mi się obronić - stacjonarnie. Miałam możliwość wyboru obrony zdalnej, ale zdecydowałam, że chcę zrobić to w tradycyjny sposób. Owszem mierzenie temperatury, wypełnianie ankiety dotyczącej stanu zdrowia, dezynfekcja rąk, wchodzenie do sali w masce na pewno nie były standardowymi procedurami, ale pewnie dzięki temu zapamiętam tą obronę lepiej. Ramkę dla mojej obrony stworzyły zmiany zawodowe. Zwolniłam się z pracy i po wielu miesiącach zawieszenia przez pandemię zaczęłam kolejną, którą szczerze polubiłam od samego początku - mam szczerą nadzieję, że sprawdzę się w niej i zagoszczę na dłużej. Jesienią zostałam Matką Chrzestną po raz drugi. Ten chrzest był szczególnie wyjątkowy, bo moja druga córka chrzestna nosi to samo imię co ja - Antonina. Jeśli chodzi o bloga, to wiele się tutaj działo, miałam więcej wolnego czasu i zebrałam więcej pomysłów w głowie na to co i jak chciałabym tutaj pokazywać. Zaczęłam nowe współprace, projekty oraz dodatkowo nowy cykl "look tygodnia", ale także dodawałam czasem mini przepisy - głównie na wypieki.

Ten rok był rokiem próby cierpliwości, rozłąki, postanowień i zmian. Dał mi, ale także moimi bliskim i przyjaciołom wiele do myślenia, ale także szanse podejmowania nagłych decyzji i wielkich wyborów, który mogły mieć ogromny wpływ nasze życie. 2020 rok pokazał na kogo, kiedy można liczyć i kto zawszę pamięta o więzi jaka Was łączy. Ubiegły rok w prawdzie pozwolił na małą ilość nawiązania nowych kontaktów, ale dał możliwość zacieśnienia tych, które już posiadamy albo postanowienie na które szkoda czasu i trzeba je "wyrzucić". Nie da się ukryć, że rok 2020 zapisuje się w historii jako rok pandemii, ale 2020 był także rokiem zmian, końców pewnych etapów i początkiem zupełnie nowych. Co przyniesie rok 2021? Tego nie wiem i chce zgadywać, jedno jest pewne - otwieramy nowe kalendarze i powoli zapisujemy nowiutkie wspomnienia na czystych kartkach. Pozostawiam Was z kadrami z roku pandemii. A w tym roku życzę Wam wszystkiego co najpiękniejsze, bądźcie szczęśliwi!






























































Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka