wtorek, 11 lutego 2020

Gdzie warto zjeść w Lublinie?

Są tu fani dobrego jedzenia i pięknych knajpek z oryginalnym klimatem? A może wybieracie się na weekendową wycieczkę do Lublina? Jeśli tak, to mam dziś dla Was coś co może Was zainteresować. Jadąc do innego miasta lubię poczytać wcześniej tego typu posty ze wskazówkami, co robić, co warto zobaczyć albo gdzie naprawdę mogę zjeść coś dobrego, godnego polecenia. Z resztą ile można chodzić do tej samej restauracji w swoim mieście? Dla odmiany dobrze jest też wybrać coś nowego, innego niż zawsze. Chociaż nie jestem z Lublina, ale od dziecka byłam z nim połączona, a od dobrych 5 lat mieszkam w nim na co dzień, to zdążyłam poznać już w nim miejsca, które warto odwiedzić i polecić innym, kiedy np. nie wiedzą gdzie zjeść śniadanie albo napić się prosseco z przyjaciółkami.

Lubię gotować, o ile mi to wychodzi, zdecydowanie wolę piec i tworzyć nowe słodkości. Chociaż są rzeczy, których nie lubię albo staram się unikać na swoim talerzu, to rodzice już kiedy byłam dzieckiem zaszczepili we mnie pasje do dbania o najmniejsze szczegóły - także na talerzu oraz chęć próbowania nowych smaków i kuchni.

Dzisiaj szykując ten post wybrałam tylko moje ulubione miejsca, które oceniam najwyżej i te gdzie zabrałabym gości z poza Lublina. Jeśli nie jesteście stąd, ale wybieracie się na wycieczkę, to pamiętajcie o lubelskim przysmaku - najlepszego cebularza zjecie "U Szewca" na ulicy Grodzkiej! A może Wy jesteście z Lublina albo okolic i chętnie polecicie mi jakieś inne miejsce?

2PiEr
 Artura Grottgera 2



Jeśli chodzi o piękne i eleganckie miejsce, z równie pięknym widokiem i pysznym jedzeniem, to oczywiście 2 PiEr! Czyli cudowna restauracja z częścią na dachu jednego z najnowocześniejszych budynków w całym Lublinie. Śmiało mogę powiedzieć, że to moje ulubiona restauracja w Lublinie. Jeśli makaron z owocami morza to tylko i wyłącznie tam! Uwielbiam to połączenie i próbowałam go w naprawdę wielu miejscach i zdecydowanie tam wygrywa - zwłaszcza gdy spędza się tam urodzinowy wieczór z przyjaciółmi!

Studnia
Krakowskie Przedmieście 22

W restauracji Studnia na środku Krakowskiego Przedmieścia dostaniecie pyszne, wielkie i bardzo sycące śniadanie. Nawet jeśli jesteście "biednymi studentami" to za 15zł możecie zjeść prawdziwe królewskie śniadanie! W skład śniadania angielskiego, które widzicie na zdjęciu wchodzi fasolka, kiełbaski, jajko, chrupiący boczek, pieczarki i pomidory na ciepło, pieczywo i masło oraz jogurt z owocami, a za dodatkową złotówkę dostaniecie filiżankę aromatycznej, gorącej kawy.

ParZona
Krakowskie Przedmieście 51

Zostając przy ofercie śniadaniowej, nie mogę nie wspomnieć o cudownym miejscu, które znajduję się po drodze do mojego dawnego liceum i tego w którym naprawdę zakochałam się w kawie - wtedy było to duże latte z dużą ilością cukru, teraz pije dużą czarną z odrobiną cukru, ale wracając! W Parzona dostaniecie przepyszną kawę w duecie z domowym ciastem albo ogromnym śniadaniem, takim jak np. śniadanie a'la Benedict, czyli jaja w koszulkach podawane na grzankach z wybranymi przez Was dodatkami.

Pelier
Krakowskie Przedmieście 10 



Kojarzycie z Instagrama albo Pinteresta zdjęcia prosecco z piękną, puszystą, różowa watą cukrową? W Lublinie jest miejsce gdzie możecie spróbować tego cudownego kobiecego napoju. Dodatkowo Pelier jest urządzone w cudownym stylu, starej francuskiej knajpki, gdzie zawsze leci świetna muzyka - najczęściej jazzowe covery znanych radiowych hitów! Zdecydowanie mogę powiedzieć, że to moje drugie ulubione miejsce w Lublinie zaraz obok 2PiEr! Bistro Pelier jest idealnym miejscem na pogaduszki z przyjaciółką rano przy kawie i bajglu, w porze lunchu przy lemoniadzie i mojej ulubionej sałatce z sosem orzechowym albo wieczorem przy pizzy i prosecco z watą.

Le Monde
Tomasza Zana 19

Macie swoje miejsce niedaleko domu, gdzie możecie wyskoczyć, kiedy nie chcę Wam się gotować albo jeść czegoś typowo domowego? Ja mam blisko coś w stylu "baru mlecznego" gdzie chodziła moja Mama z rodzicami jeszcze będąc dzieckiem, ale szukałam też miejsca gdzie znajdę coś "niedomowego" - mam nadzieję, że rozumiecie o co mi chodzi. W LeMonde zjecie wielką porcję przepysznego makaronu, ale także pizze na cieniutkim cieście i prawdziwe świeże gnocchi!

Cafe VeloFryderyka Chopina 9/7

Jeśli jesteście fanami słodkich dań, placków i naleśników, to koniecznie musicie odwiedzić Cafe Velo, gdzie dostaniecie m.in. gorące, puszyste pancakes podawane z syropem klonowym i świeżymi owocami. Cafe Velo to malutka, kameralna kawiarenka, lekko schowana pośród kamienic od głównej ulicy centrum miasta. 

A bez fotorelacji, ale zupełnie trzy bezkonkurencyjne miejsca w Lublinie:

*Musi Sushi (najlepsze sushi)
Północna 30A

*Kuźnia  (najlepsze steki) 
Północna 30A

*Red Rock City 
(najlepsze burgery)
Marii Curie-Skłodowskiej 3

Widok na Centrum Spotkań Kultur, z zewnętrznej części restauracji 2PiEr

niedziela, 1 grudnia 2019

Prezenty dla Niej i dla Niego

Sama nie wierzę, że już to powiem, ale wreszcie mamy Grudzień! Do świąt zostały zaledwie trzy tygodnie i trzy dni, Ci którzy są tu dłużej wiedzą, że odkąd zaczyna się jesień ja z utęsknieniem odliczam dni do zbliżających się świąt. W powietrzu coraz częściej czuć mandarynki, a ludzie kupują już bombki i światełka, dlatego mam dla Was dziś propozycję prezentów dla Niej, ale także dla Niego. Pamiętajcie, że super są też uniwersalne prezenty, np. książka kucharska, to prezent dobry dla obu płci - ja sama kupiłam sobie ostatnio kilka, aby mieć je w domu i w razie takiej konieczności móc się nimi zainspirować, a np. perfumy, to idealny prezent dla Wszystkich na każdą okazję, bo wtedy możemy pokazać drugiej osobie jak dobrze ją znamy.

Dla Niej:

Dla Niego:

piątek, 29 listopada 2019

Kadry z ostatniego miesiąca

Halo? Czy to możliwe, że ten miesiąc już się kończy, czy może ja trafiłam do jakiegoś wehikułu czasu? Listopad standardowo był zimny, brzydki i smutny, a ja zaczęłam go oczywiście zwolnieniem lekarskim i antybiotykiem, dodatkowo był miesiącem w wiecznym biegu, a wiem, że w grudniu lepiej nie będzie - co nie zmienia faktu, że bardzo cieszę się z nadejścia ostatniego miesiąca w tym roku, który jest miesiącem magicznym, bo świątecznym. Powoli zaczynam rozplątywać światełka, zjadać tony mandarynek i pić każdą herbatę z goździkami i pomarańczą. A Wy już czekacie na święta?

Zaczyna się pora na używanie codziennie kolekcji swetrów

Niby listopad, a słońce jak wiosną!


Nawet nie wiecie jak się cieszę, że spodobał Wam się ostatni post!

W Ikea już 5 listopada były choinki, a ja wstrzymuję się z słuchaniem świątecznych playlist do 1 grudnia!

A gdyby w tym roku kupić zupełnie inne ozdoby świąteczne?

Kominek jest dobry na każdy jesienny dołek!


 Pora na jesienno-zimowe porządki w szafie, co jak co, ale sprzątać szafę to mogę co tydzień!


 Powietrze coraz częściej pachnie cytrusami i goździkami ;)

 Jesienią rozmowy przy kawie, herbacie albo grzanym winie powinny być przepisywane na receptę!

I co tu wybrać, skoro wszystko tak pięknie wygląda, a ma tyle kalorii?
 Ta ozdoba kupiona w Pepco od razu skradła moje serce i stała się ulubioną w tym sezonie!

Żebyście widzieli minę, kiedy 20 listopada jechałam autobusem miejskim ze sztuczną choinką, która zahaczała się o każdego w tłumie

Pora zacząć pracować nad świątecznymi postami...

A gdyby w tym roku postawić na ekologiczne ozdoby?


Ostatnie promienie zachowane na zdjęciu


 "11 listopada? Co mnie goście interesują, skoro mam poobiednią drzemkę!"

Rozmów przy kawie ciąg dalszy...


Zanim opadły ostatnie złote liście 
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka