czwartek, 8 sierpnia 2019

Kadry z ostatniego miesiąca

Ojoj... Trochę mi zajęło podsumowanie tego miesiąca, stąd mam nadzieję, że wybaczycie mi opóźnienie w publikacji tego posta i to, że podsumowanie miesiąca, będzie podsumowaniem i czerwca i lipca. Chyba nie muszę pisać, że czerwiec zleciał bardzo szybko - dodam jedynie, że nie należał do najlżejszych. Praca, uczelnia, egzaminy, dodatkowe zadania. Wszystko to się tak skumulowało, że dopiero teraz łapie powoli oddech na urlopie i płaczę wewnętrznie, że on tak  szybko ucieka. Jednak nie żałuję, żadnej chwili i cieszę się, że w miarę ze wszystkim dałam radę. Jestem bardzo szczęśliwa, bo mam już wszystko na uczelni za sobą, został mi jeszcze jeden egzamin z poprzedniego semestru we wrześniu i mogę myśleć o pisaniu pracy licencjackiej.

Czerwiec zdecydowanie usłany był piwoniami, truskawkami i pierwszą cukinią, dlatego mogłam kontynuować moje nowe ulubione zajęcie, jakim jest chodzenie na po zakupy na targ niedaleko mojego mieszkania. Ponadto wróciłam do naturalnego - ciemnego koloru włosów i dodatkowo zrobiłam coś co kusiło mnie od dłuższego czasu - postrzępioną grzywkę, po której w tym momencie już nie ma śladu. Tak jak pisałam Wam w poprzednim poście moje włosy są w okropnym stanie i bardzo wolno rosną, ale jeśli chodzi o wspomnianą przed chwilą grzywkę odrosła niesamowicie szybko.

Lipiec był końcem zaliczeń na uczelni, szałem wyprzedaży, ale także początkiem urlopu i nowych wyzwań, których nie mogę się doczekać, aby Wam opowiedzieć albo pokazać na moim Instagramie. Znów dużo się działo, wiele pomysłów się zrodziło i zebrałam dużo nowych wspomnień. Niestety w lipcu byłam w rozpaczy związanej z awarią aparatu i jego brakiem kiedy był w serwisie - na całe szczęście dziś znów mam go przy sobie i nie mogę doczekać się, aż zrealizuje pomysły, które zrodziły się przez ten czas.



























środa, 24 lipca 2019

Bad hair year?

Bad hair day? W moim przypadku to raczej bad hair year... To, że w ostatnim czasie często zmieniam swoją fryzurę nie oznacza nudy w moim życiu - włosy są jedną z niewielu rzeczy, które mogę zmienić w swoim wyglądzie bez potrzeby wielu czynników...  Oczywiście nie licząc zmiany długości, bo moje włosy rosną bardzo, bardzo, bardzo wolno. Do pierwszego roku studiów nie robiłam z włosami kompletnie nic poza podcinaniem i codzienną stylizacją (mycie, lekkie nawilżanie - o ile o nim pamiętałam, suszenie, prostowanie, czesanie), ale wtedy pojawiła się myśl- nowy etap w życiu, więc pora na zmiany w wyglądzie! W dwa miesiące po tej decyzji stałam się blondynką - w prawdzie ten blond nie był na początku najlepszy, ale po kilku wizytach u ulubionego fryzjera stał się taki jaki mi się marzył. Przez 11 miesięcy miałam włosy w różnych odcieniach blondu, a co za tym idzie - co dwa miesiące moje włosy od samej nasady były rozjaśniane, bo mój ciemny odrost wyglądał bardzo źle przy zimnym odcieniu moich włosów.

Zimą poczułam, że to nie dla mnie i wróciłam do koloru zbliżonego do mojego naturalnego. Po intensywnej serii spotkań z rozjaśniaczem, moje włosy nie są już w tej samej formie co rok temu. Przez ten czas stały się suche, bardzo kruche i matowe. Próbowałam wielu sposobów, tych naturalnych i domowych - także suplementów z apteki, aby wzmocnić moje włosy i przywrócić im zdrowy wygląd... W końcu zdecydowałam się odnaleźć idealne produkty, aby włosy po codziennej stylizacji wyglądały jak po wyjściu z ulubionego salonu fryzjerskiego. Na stronie Fryzomania.pl macie całą masę świetnych produktów używanych w salonach fryzjerskich, które są w super cenach na każdą kieszeń, a paczka przychodzi do was bardzo dobrze zabezpieczona i w bardzo szybkim czasie - u mnie była już za dwa dni.  Dodatkowo możecie szukać produktów nie tylko wg ich przeznaczenia, ale także według marek, co jest super jeśli macie już sprawdzone firmy i chcecie sprawdzić np. ich nową serię. Ja wybrałam kosmetyki firmy Matrix z serii Total Results Long Damage - dzięki szamponowi i odżywce włosy już po pierwszym użyciu są miękkie i bardziej błyszczące, dodatkowo do stylizacji, głównie do prostowania dobrałam spray termoochronny Matrix Prep Heat Buffer, który chroni włosy przed szkodliwym działaniem wysokich temperatur (aż do 220 stopni!), który także wygładza włosy i dodaje im lekkiego blasku, dzięki czemu nie wyglądają na suche i bardzo zniszczone.

A jakie są Wasze ulubione produkty do włosów albo sposoby na ich regenerację? 








Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka