wtorek, 17 lipca 2018

Wybijanie się, promocja bloga, wykupowanie obserwatorów

Wiecie co jest zabawne? Że pomimo, że mamy XXI wiek to ludzie nie wiedzą, że czasem spełniając swoje marzenia, realizując się i swoje pomysły nie myślimy o tym, żeby na tym zarobić, tylko o tym, że w końcu się udało albo jak innym się to spodoba. "Prowadzisz bloga? Ale fajnie! Ile na tym zarabiasz?" - Słysząc takie coś w głowie automatycznie pojawia się myśl "A nie mogę tego robić dla przyjemności? Czy wszystko kręci się teraz wokół pieniądza?". Świat myśli teraz tylko i wyłącznie o zyskach, a patrząc na przykład na profile na Instagramie można zauważyć to coraz częściej widząc pod każdym zdjęciem reklamę pierwszego lepszego produktu. Oczywiście fajnie czasem właśnie tam przeczytać opinie na temat danej rzeczy, ale błagam Was nie pod każdym możliwym kadrem jaki ktoś umieszcza na swoim koncie. Jasne - ja też oznaczam na swoim koncie na Instagramie albo pod zdjęciami na blogu firmy, z których pochodzą niektóre produkty, ale właśnie na tym polegają współprace między blogerami, a firmami jakie proponują pracę. 

Coraz częściej słyszy się o tym, że ktoś kupił sobie konto z masą obserwatorów albo zapłacił za to, żeby w trakcie kilku minut liczba tych osób podniosła się o kilkaset... Dla mnie osobiście żenujący jest fakt kupowania sobie wyświetleń, obserwatorów albo komentarzy -  nie rozumiem jak ta osoba z tym żyje czytając automatycznie wygenerowane słowa, zamiast szczerego odbioru po przeczytaniu jej autorskiego wpisu. Wiem, że ludzie tak robią i widać to naprawdę na niektórych blogach albo kontach na Instagramie w rażący sposób, ale nikomu tego nie wypominam, bo przecież każdy decyduje sam za siebie. Pewnie, że nie czepiam się każdego konta. bo widzę sama po zasięgach i statystykach jak Instagram ostatnio tnie zasięgi i przez to wiele osób nie widzi nowych postów nie tylko u mnie, ale u wielu osób. Po prostu w obecnych czasach oryginalność i autentyczność to raczej cechy deficytowe.

Nic na siłę. Jasne - chciałabym być w jakiś sposób rozpoznawana i kojarzona z moją ciężką pracą jaką wkładam w to, aby wszystko tutaj ze sobą współgrało, ale przede wszystkim chciałabym, aby dawało mi to tyle satysfakcji ile do tej pory i żeby podobało się moim odbiorcom, dla których między innymi tutaj to publikuje. I słów "ciężka praca" nie zrozumcie odwrotnie, bo ja uwielbiam swoją pasję, ale czas i wysiłek, który w to wkładam zdecydowanie daje pozwolenie, aby nazywać to "pracą", a problemy jakie stwarzają np. warunki atmosferyczne podczas szykowania zdjęć do posta są momentami - ciężkie. A co Wy myślicie o tym wszystkim? 







piątek, 29 czerwca 2018

Kadry z ostatniego miesiąca

Ledwo się zaczął czerwiec, a już jest koniec? Ale ten czas szybko leci! Wiem, wiem, dawno mnie tu nie było, ale myślę, że wszystkie osoby, które studiują albo studiowały znają zamieszanie związane z sesją... Na całe szczęście już koniec i wszystko poszło z górki! Wiecie kiedy podczas takiej przerwy zaczynacie naprawdę tęsknić za blogowaniem? Kiedy spotykacie kogoś, kto mówi, że podoba mu się to co robisz i robi się Wam tak miło na sercu, że nie potraficie się uśmiechać. Nie mogłam spać w nocy, więc stwierdziłam, że podsumuję tutaj ostatni miesiąc i dodatkowo napisałam parę, mam nadzieję - fajnych wpisów, które pojawią się tutaj wkrótce.

Ten miesiąc był pełen pięknych wydarzeń i nowych doświadczeń, zostałam Matką Chrzestną, zakończyłam pierwszy rok studiów i zaplanowałam kilka nowych projektów, no i wreszcie zaczęło się upragnione przeze mnie lato. Osoby z mojego otoczenia wiedzą, że bardzo przeżyłam tą sesję, ze względu na to jak bardzo się nią stresowałam i to jest właśnie dobre miejsce i czas, aby podziękować im za to, że mnie wspierali i wytrzymali moje jęczenie. Jesteście najlepsi! Dziękuję! Mam nadzieję, że całe wakacje będą tak udane jak ostatnie tygodnie, oraz, że w końcu nadrobię zaległości te serialowe, filmowe i książkowe. Wreszcie zaaranżowałam balkon, - na razie bardzo prosto, ale to miejsce czeka jeszcze generalny remont, więc na potem mam na niego inną wizję. Teraz jest głównie na nim lawenda, a na jesień mam nadzieję, że jej miejsce zajmą wrzosy.

Za parę dni jadę nad moje ukochane morze, a co za tym stoi? Opener Festiwal - jejciu, już nie mogę się doczekać! Może to dobra pora na szykowanie wianków i najróżniejszych szortów? Dokładna fotorelacja pojawi się tutaj pewnie zaraz po powrocie i na bieżąco na moich social mediach. Ten miesiąc zleciał w wielkim oczekiwaniu na wakacje, zaczynając się pięknym ślubem i super weselem, a kończy się dniem w pracy. A! Zapomniałam mam nową pracę, ale o tym może następnym razem... A jak tam Wasze plany na wakacje?






















Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka